KAROL WIELKI W RZYMIE CZ. 2

Karol Wielki nie mylił się, widząc zagrożenie dla papieża ze strony arystokracji rzymskiej i jej niekonsekwentnych działań, które przybrały jeszcze na sile po odjeździe króla nad Morze Północne. Karola wzywała tam konieczność kontynuowania działań przeciwko Sasom zaczętych w 772 r., działań trudnych, krwawych, w czasie których zostanie unicestwiona w 782 roku armia Franków. Szybki powrót króla Franków do Rzymu w 776 roku uspokoił wzburzone nastroje. Nie na długo jednak. Przywódcy oligarchii, niepoprawni intryganci, nie wyciągający żadnej nauki z niedawnej przeszłości, chcieli za wszelką cenę zagarnąć władzę. Aby tego dokonać, nie zawahali się nawet nawiązać kontaktu z wrogami Rzymu i Zachodu. Nie ma pewności w sprawie układów z Arabami z północnej Afryki i Hiszpanii, ale można domniemywać, że zostały one zawarte. Wiadomo natomiast, że arystokraci rzymscy zabiegali o poparcie cesarzy bizantyjskich, swych niedawnych wrogów. Rzym i Bizancjum znajdowały się wtedy w jawnym zatargu z powodu „kultu obrazów”, a cesarze popierali obrazoburców potępianych przez papieży. Hadrian I i zwołał do Nicei w 787 roku siódmy sobór powszechny dla sprecyzowania doktryny Kościoła w tej sprawie. Ojcowie Soborowi stanęli po stronie Rzymu. Ten sukces papieża miał brzemienne następstwa dla jedności Kościoła, gdyż dekrety nicejskie wywołały w Kościele bizantyjskim niepokój, który narastał-i doprowadził 100 lat później, także z innych jeszcze względów, do zerwania z Rzymem.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>